Niestety przegrałam z babską ciekawością... :)
Ostatnio pisałam, że stawiam na naturalną pielęgnację cery i jak na razie jestem bardzo zadowolona, im mniej toksycznych, nieznanych składników w kosmetyku, tym lepiej dla naszej twarzy.
Ostatnio sięgnęłam dna w moim ulubionym produkcie do mycia Alterra z granatem. I co dalej? Idę po drugi... niestety w żadnym Rossmannie w Kielcach nie mogłam go znaleźć, a czymś trzeba myć buzię... moją uwagę przykuła zielona buteleczka z żelem do mycia Ziaja Liście Manuka - popularna seria dedykowana skórze mieszanej, tłustej, problematycznej. Za 8 zł warto go wypróbować, przecież każdy go ma... kobieca natura :)
Kosmetykowi daleko do naturalnych produktów, ale pomyślałam "może warto?" :)
Jak się okazało po 2 dniach całkowicie nie odpowiada mojej skórze!
W swojej opinie nie sugerowałam się reklamami i komentarzami innych.
Każda cera reaguje inaczej, więc nie jest wykluczone, że u kogoś spisze się na medal:)
Niestey moja cera już po 4 użyciach (myłam twarz rano i wieczorem x 2 dni) była w opłakanym stanie.
- przesuszona, szorstka skóra
- widoczne skórki
- zaczerwienienia
- nowe niedoskonałości
Żel dość intensywnie pachnie, co mnie trochę drażniło, i ta PIANA. Zdecydowanie wolę łagodniejsze kosmetyki o konsystencji kremu. W tym porównianiu moja Alterra nie ma sobie równych! Jutro biegnę po nowe opakowanie i kończę z eksperymentowaniem :)
A jakie są wasze doświadczenia z serią Liście Manuka?
Pozdrawiam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz